Flaga Rafał Sadowski - wyprawy do Mongolii
Mongolia przepiękna kraina Tak tez wygląda transport w Mongolii Ludzie w Mongolii Przepiękne dzikie stada koni w Mongolii Ryby w rzekach Mongolii Wielbłądy i pustynie Mongolii

Z cegłą po zakupy…

Z cegłą po zakupy…

Już Hunowie handlowali z Chińczykami…

Od najdawniejszych czasów mongolskie plemiona koczowniczych nomadów były wręcz skazane na wymianę towarową z ludami osiadłymi. Handel bez pieniądza. Nie mieli wyjścia, bo na stepach nie praktykowano rolnictwa ani rzemiosła i nie znano/posiadano pieniądza. Wprawdzie wymagania stepowych nomadów mieszkających w małej, rozbieralnej jucie były znikome, wprawdzie zwierzęta hodowane i upolowane dawały im utrzymanie, ale posiadanie niewielkiej ilości wyrobów np. metalowych, było im niezbędnych do przetrwania. Trudno przecież gotować bez kociołka, żelazne ostrze strzały też jest lepsze niż zrobione z kości…

 

Tak, więc handel w dawnej Mongolii to był dziwoląg, polegający wyłącznie na wymianie towaru na towar. W całej jej historii pieniędzy praktycznie nie znano lub ich nie używano.

 

Ale taka wymiana była możliwa jedynie na peryferiach obszaru zamieszkiwanego przez koczowników, tam gdzie bydło mongolskie spotykało się z wyrobami z żelaza czy zbożem. W przypadku zakłócenia handlu wymiennego lub braku do niego dostępu, pojawiały się konflikty zbrojne, bo wtedy tylko napady rabunkowe zapewniały Mongołom zdobycz – rzeczy potrzebne do życia w jurcie. Co mieli robić…? – Jeźdźcy konni skrzykiwali się i gnali, by zabrać mieszkańcom domów to, co im było niezbędne. Ich ruchomy majątek i… kobiety.

 

Rozwiązanie najprostsze, szybkie i skuteczne…

 

W Mongolskim imperium chana Czyngisa handel dalej polegał na wymianie towarowej przeobrażającej się z czasem w towarowo – pieniężną (pomimo braku rodzimego mennictwa). Była to gospodarka całkowicie odmienna od europejskiej, wymuszona przez brak władzy państwowej i ekstensywne koczownicze pasterstwo. W tamtych czasach zainteresowanie handlem wynikało również z faktu, że przez ich ziemie biegł szlak tranzytowy łączący chińskiego kolosa z Azją zachodnią. Biegnący 6000 km przez Wielki Step. Mongołowie mieli z tego powodu tak wielkie korzyści, że chronili szlaki handlowe i kupców. Zorganizowali rewelacyjną pocztę konną itp. Wyrzynali okoliczne ludy, ale kupcy byli dla nich jak „święte krowy.” Dużą rolę odgrywała tu również prestiż wynikający z kontaktów i dochody władców z handlu. Inna, równie ważna funkcja szlaków handlowych to kanał przepływu informacji, religii i kultury oraz polityka i szpiegostwo militarne pod przykrywką i akceptowalnym pretekstem handlu

 

W tamtych czasach centrum handlu było w stolicy imperium – Karakorum. Byli tam zgromadzeni kupcy i rzemieślnicy, ale nie mongolskiego pochodzenia a przybysze z Azji, Bliskiego Wschodu i Europy. Koczownicy sprzedawali im głównie konie, bydło, skóry i wełnę. Brali w zamian materiały jedwabne i bawełniane, wyroby żelazne, herbatę i produkty zbożowe. Tytoń i przedmioty kultu religijnego.

 

W dawnych czasach najważniejszą dla Mongołów, masową – najpopularniejszą i najprostszą walutą stała się… herbata z Chin w postaci sprasowanych cegiełek. Szybko stała się substytutem pieniądza stosowanym równolegle ze srebrem. Państwo chińskie miało monopol na jej sprzedaż koczownikom i był to również element ich polityki zagranicznej wymuszającej przywiązanie ich (zależność) do Chin.

 

Ze względu na trwałość, łatwość dzielenia na części, małą objętość i niską wagę w stosunku do wartości herbata spełniała warunki kwalifikujące ją do pełnienia roli uniwersalnego miernika wartości – pieniądza, bowiem: – istniał na nią stały popyt w społeczeństwie; – nie psuła się i można ją było długo przechowywać; – była wygodna w transporcie; – dzieliła się łatwo na części i na koniec; – mogła być zawsze zużyta w postaci popularnego napoju. Była, zatem produktem niezbędnym w gospodarstwie domowym,

 

Używana w Mongolii herbata pochodziła początkowo wyłącznie z Chin i występowała w postaci kwadratowych, prasowanych cegieł o boku ok. 30 cm, zwanych czuluun caj lub dzudzaan caj. Znane były dwa jej rodzaje: szar „żółta” oraz ułaan „czerwona”. Oba rodzaje stosowano jako walutę czy miernik wartości, przy czym cegła żółtej herbaty była powszechniej używana w transakcjach handlowych. Wartość jej wynosiła równowartość około 1 lana srebra.

 

Cegły pakowano w skrzynki, ułatwiając tym samym dokonywanie dużych transakcji handlowych. Rozdrabniano je również na części od dwu do ośmiu kawałków, które wówczas pełniły funkcję monety zdawkowej.

 

Herbaciany pieniądz podlegał wahaniom cen rynkowych. Przy dużej podaży na rynku wartość takiej żółtej cegły wynosiła 0,5-0,6 lana srebra, zaś przy niedoborze 1-1,5 lana srebra. Podaż herbaty kształtowali kupcy chińscy, którzy wyznaczali również na nią cenę.

 

Łącząc jednocześnie obie funkcje — miernika wartości i towaru, herbata stała się najpopularniejszym, (chociaż nie najwygodniejszym) substytutem pieniądza. O jej popularności w społeczeństwie mongolskim świadczył fakt, że wiele rachunków obliczano w „herbatach”. Powszechność herbaty, jako miernika wartości w niezbyt jeszcze odległych czasach, znajduje jeszcze dzisiaj odzwierciedlenie we współczesnym języku potocznym. Zarówno pasterze, jak i mieszkańcy miast używają określenia szar caj jako synonimu pieniądza, zwłaszcza w zwrotach idiomatycznych.

 

Jeszcze dzisiaj taka prasowana, chińska herbata jest popularna w jurtach i spożywana z mlekiem pod postacią tradycyjnego sute caju.

 

Drugim najważniejszym towarem – walutą, był chiński jedwab używany przez bogatych Mongołów do szycia odzieży. Był on tak ważny dla koczowników, że otrzymanie partii złego towaru wywoływało nawet wojnę. Zresztą nawet ograniczenie w jego handlu wiązało się z represjami najazdów mongolskich na Chiny.

 

W Mongolii wartość czegoś lub majątek wyceniano nie w pieniądzach a bydle. Jednostką przeliczeniową było bodo. Równe jednej sztuce bydła rogatego, 7 owcom lub 10 kozom – wielbłąd równał się 1,5 bodo. Stosowano go do wyceny majątku i wysokości podatku.

 

Od XVII w Mongolii coraz większą rolę odgrywali handlarze z Rosji. Powstały wielkie ośrodki handlowe jak np. Kiachta. Ale nie miało to większego znaczenia dla rynku mongolskiego, bo handlowali oni głównie z Chińczykami.

 

Od 1880 roku kupcy chińscy uzyskali prawa do osiedlania się w Mongolii na stałe, co zaskutkowało ich dużymi inwestycjami i rozwojem handlu. Tworzyły się całe osady chińskie zwane majmaczenami a stolica kraju Urga stała się centrum handlu. Mongołowie wprowadzili wówczas jednostki przeliczeniowe do określenia wartości zwierząt hodowlanych w handlu nimi. I tak np. dorosły byk stanowił równowartość 30 jednorocznych baranów a jeden taki jednorocznik był warty 37  g srebra (lan).

 

Innymi miernikami wartości – jakby walutą – w Mongolii były również chińska jedwabna szarfa o długości kilku metrów (chadak). Stanowiła ona często lokatę kapitału lub daninę. Zasada ta przetrwała do końca XIX wieku a ozdobne i wotalne chadaki są dzisiaj dalej bardzo popularne.

 

W stosunkach handlowych najbardziej jednak cenione było srebro. W początku XX wieku nawet powstał bank udzielający pożyczek w srebrze. Był to już czas, gdy w Europie do tego stopnia wzrosło zainteresowanie wełną, że zauważono wielki mongolski rynek surowcowy. Rosyjscy handlarze masowo kupowali srebro w Hamburgu i w zamian sprzedawali tam mongolską wełnę. To białe srebro (cagan mőnőgo) krążyło wtedy nawet w postaci brył o wadze dwóch pudów (ok. 32 kg). Różne rodzaje wag pośredniczyły w rozliczeniach a metal krojono na kawałki dopasowując ich ciężar do wielkości zapłaty.

 

Początek XX wieku w Mongolii to ostra konkurencja związana z wkroczeniem tam angielskich, niemieckich a nawet amerykańskich kampanii handlowych. Mimo to ani monety ani banknoty nie zdobyły jeszcze popularności u nomadów (a walczyły wówczas ze sobą ruble rosyjskie i waluta chińska). Ostatecznie wygrały srebrne i papierowe juany (tzw. dolary chińskie).

 

Dopiero rewolucja w 1921 roku i pomoc radziecka wprowadziła do Mongolii reformę porządkującą powstanie i obieg waluty. Wreszcie Mongołowie doczekali się własnych pieniędzy. Pojawił się tugrik (тőгрőг,) dzielący się na 100 mongo (мőнгő). Odpowiadał on 18g srebra i szybko wyparł wszystkie inne waluty i pseudowaluty.

 

Po roku 1990 – rewolucji polityczno-gospodarczej, gdy padł tam komunizm – Mongolia dobiła do reszty świata. Mam tu na myśli system finansowy, handel i walutę w kontekście biznesmena i turysty. Co prawda od niedawna, ale już działają (w Ułan Bator) karty kredytowe a bank wymienia dolary na walutę miejscową (1$ = około 1350 T) itp. Wyraźnie widać normalnie funkcjonujący handel międzynarodowy. Na półkach sklepowych są towary z całego świata, w tym również polskie. Jak wszędzie na świecie można i tam kupić za tugriki dom, samochód, komputer, wędkę, kafelki do łazienki itp. Przelać pieniądze między bankami…

 

Co aktualnie bardzo podoba się turystom – to banknoty i monety mongolskie. Monety kolekcjonerskie są złote lub srebrne, bywa na nich Czyngis-chan, ale także i mongolski ałmas (yeti), rosomak czy… Chopin. Banknoty ze staro mongolskimi postaciami czy monety z trójwymiarowymi obrazkami są interesujące i obecne na rynku kolekcjonerów całego świata.

 

Rodzima waluta zmieniła pozytywnie nie tylko gospodarkę, ale również mentalność ludu pasterskiego…

 

Szkoda tylko, że w Mongolii bywają jeszcze dwie różne ceny za ten sam towar czy usługę. W tugrikach dla miejscowych a w dolarach dla przybyszy zza granicy.

 

Zgadnijcie, która jest znacznie wyższa..?

 

Bolek Uryn

 

  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace
  • RSS

Brak komentarzy do: “Z cegłą po zakupy…”

Dodaj komentarz:

`

Zobacz również

Jak imć „il Milione” świat opisał

Jak imć „il Milione” świat opisał

          W czasach Benedykta Polaka do Mongolii jeszcze odważył się wyruszyć Wilhelm z Rubruk, poseł Ludwika IX, który dotarł do Karakorum również w celu pozyskania chana jako sojusznika przeciw muzułmanom. Wreszcie z Wenecji do Mongolii dotarł Ruy Gonzalez de Clavijo i Marco „Il Millione” Polo,

Kazirodztwo, księżniczka Gundżu i…Yeti

Kazirodztwo, księżniczka Gundżu i…Yeti

U zarania dziejów Bóg rozdawał ludom ziemię… Mongolscy koczownicy długo nie wytrzymali w kolejce wraz z innymi. Odeszli, bo musieli zaopiekować się stadami. A kiedy wrócili, okazało się, że wszystko już zostało rozdane. Został tylko jeden piękny skrawek, który Bóg zostawił dla siebie. – Miała

Mongolskie znaczki pocztowe

Mongolskie znaczki pocztowe

Wielu filatelistów uważa, że najładniejsze znaczki na świecie wydają Liberia i… Mongolia. Mongolska poczta jest najstarszą na świecie. Powstała w 1234r. wraz z Imperium mongolskim. Był to wówczas jedyny na świecie tak doskonale rozwinięty system pocztowy, oparty na konnych doręczycielach. Posłańcy Czyngis-chana byli w stanie

Kalendarze 2013 Koszulki, odzież reklamowa

Zagłosuj na nas

Translate

Polecamy

Copyright (C) mongolia.olsztyn.pl mapa strony rss rss komentarze realizacja: agraf.net.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookies m.in. do celów statystycznych oraz przez Facebook Social Plugins. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Zaakceptuj cookies Więcej informacji